Autor Wątek: Przepisy z Grodzieńszczyzny  (Przeczytany 3352 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 375
  • Karma: +1/-0
Przepisy z Grodzieńszczyzny - naleśniki cioci Luni grodzieńsko-amerykańskie
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 30, 2019, 09:52:14 am »
Mamy okres karnawałowo-zapustowy, a zatem ma być słodko i tłusto i w ogóle niezdrowo! Przodkowie mieli to w nosie, bo przecież przy urządzaniu kuligów, balów i innych zabaw zużywali mnóstwo kalorii. A gdzie jeszcze weseliska, które planowano na te dwa miesiące między Bożym Narodzeniem a Wielkim Postem?...

Dzisiejszy przepis pasuje raczej na rodzinną kolacyjkę niż na bal czy wesele. Ciekawa jest jego historia. Moja babcia Wanda Mieczkowska miała 7 sióstr, trzy z nich w początkach XX wieku osiedliły się w Ameryce. Najmłodszą z nich, Leokadię, nazywano w domu Lunia. Zdrobnienie to podobało się jej widać bardziej niż imię, bo zostało zapisane jako drugie imię na liście pasażerów udających się w 1921 z Rotterdamu do Nowego Jorku. Słodkie dziewczę miało wówczas 17 lat, włosy blond i brązowe oczy, a trudniło się szyciem. Lunia poślubiła rosyjskiego emigranta, ponoć wysokiego rodu, który ze strachu przed bolszewikami zmienił nazwisko na Turstig i przy nim pozostał również w Ameryce. Miała z nim jedną córeczkę, śliczną Duśkę czyli Wanduśkę, Wandę. To właśnie Duśka przekazała mi poniższy przepis swojej mamy.
 
Po kontemplacji przepisu, zarówno duchowej jak i materialnej, doszłam do wniosku, że to raczej przepis amerykański niż grodzieński. Baaardzo słodki i baaaardzo tłusty. W Sidrze takie naleśniki uznano by na marnowanie darów bożych. Ale czy to szkodzi. Przeczytajmy, wypróbujmy. Na pewno będą smakowały.

Naleśniki Cioci Luni Mieczkowskiej-Turstig (1904-1985)

W 1 misce należy rozmieszać:
2 filiżanki mąki (ok. 300 g)
2 herbatnie łyżeczki proszku do pieczenia
½ herbatniej łyżeczki soli
¼ filiżanki cukru.

W 2 misce ubić pianę z 2 białek, można mikserem.

W 3 misce (dużej!) należy rozmącić:
2 żółtka
2 filiżanki mleka (ok. 300 ml)
parę kropel olejku migdałowego (można zamiast olejku dodać cukru waniliowego).

Roztopić 6 łyżek stołowych masła (ok.100 g).

Roztrzepać zawartość 1 miski w 3 misce, dodać roztopione masło, na końcu pianę z białek.

Smażyć na natłuszczonej patelni na średnim ogniu; uwaga, łatwo się przypalają! Podawać z konfiturą, smakują też bez dodatków.

Naleśniki są bardzo smaczne, ale wysokokaloryczne, dzięki czemu wystarcza po 2-3 naleśniki na osobę. Jest to porcja na 8 naleśników.


Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 375
  • Karma: +1/-0
Przepisy z Grodzieńszczyzny - kwas chlebowy na Wielkanoc
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 14, 2019, 01:56:26 pm »
Bez kwasu chlebowego nie ma Wielkanocy. Bo czym popijać święcone jajeczka i szyneczkę? Nie jest to napój zakazany w czasie Wielkiego Postu, ale na Wileńszczyźnie często widać buteleczkę z kwasem w koszyczkach ze „święconką”.
Przygotowania do robienia kwasu można zaczynać nawet na jesieni. Gromadzimy piętki chleba, których nikt nie chciał zjeść, bo czerstwe, za twarde, za bardzo przypalone. Jeżeli takowych nie ma, chleb należy zawczasu ususzyć w niewielkich kromkach. Ma być to chleb nie byle jaki, a żytni, ciemny jak ziemia, pachnący jak dojrzewające pola. Najlepiej – wileński. Przez jakiś czas dostawałam w prezencie od mamy całą torbę suchego chleba, aż znalazłam w Niemczech odpowiedni gatunek „Hausbrot” do robienia kwasu. Próbowałam nawet robić kwas z pumpernikla, który okazał się jednak za tłusty, po powierzchni kwasu pływały nieestetyczne oka, nie psując jednak smaku.
Ile wziąć chleba? To zależy od tego, ile kwasu chcemy zrobić i jak gęsty w smaku ma być. Czyli mamy tu wiele możliwości i prawie żadnych ograniczeń. Wystarczy 1 kg chleba na wiadro (10 litrów) kwasu. Ale może być więcej chleba i mniej wody. Albo odwrotnie.

Oto składniki:
1 kg czarnego chleba
8-10 litrów wody
15-20 g drożdży
800-1000 g cukru (można mniej)
ewentualnie rodzynki

Przygotowujemy odpowiednie naczynie, najlepiej emaliowane wiadro albo bardzo duży garnek. Suchy chleb rozkładamy na blasze i rumienimy w piecu przy temperaturze 170 stopni przez 5-10 minut. Można rumienić dłużej, kwas będzie ciemniejszy. Ale nie za długo, bo spalenizna przydaje goryczki.
Przez ten czas gotujemy wodę. Ja zaczynam od 5 litrów, potem dogotowuję, bo wrzątek nie musi być gotowy od razu. Wiadro stawiamy na podkładce (może być nawet złożona gazeta), żeby wrzątek nie popsuł linoleum. Wsypujemy zrumieniony chleb i zalewamy wrzątkiem. Tak przygotowany płyn zostawiamy do ostygnięcia w kuchni.
Po kilku godzinach, kiedy płyn jest jeszcze ciepły, odlewamy go do innego naczynia (czy naczyń), chleb odciskamy o ile możności, zawijamy w gazety i wyrzucamy. Klarowny płyn wędruje z powrotem do wiadra. Dodajemy cukier i drożdże. Przykrywamy wiadro i zostawiamy na dobę w spokoju, aż drożdże zaczną swoje dzieło. Lekko musujący napój można pić od zaraz, ale lepszy jest schłodzony i „mocniejszy” – drożdże pracują dalej i wytwarzają coraz więcej alkoholu, zjadając przy tym cukier. Kwas rozlewamy do butelek (mogą być po wodzie mineralnej), wkładając do każdej po parę rodzynków. Uwaga: nie należy butelki dolewać co pełna, bo przy otwieraniu kwas się zazwyczaj pieni i w ogóle rozszerza. Butelki należy przechowywać w chłodnym miejscu, dla pewności najlepiej w lodówce.
Optymalnym dniem dla robienia kwasu jest Wielki Piątek, w ten sposób kwas jest gotowy na śniadanie wielkanocne.

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 14, 2019, 07:58:32 pm wysłana przez A. Rybalko »

Offline wd

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 51
  • Karma: +1/-0
Odp: Przepisy z Grodzieńszczyzny
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 16, 2019, 10:32:08 am »
Bo czym popijać święcone jajeczka i szyneczkę?
-------------------

Wódeczką?!:)

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 375
  • Karma: +1/-0
Odp: Przepisy z Grodzieńszczyzny
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 16, 2019, 08:24:42 pm »
Można i wódeczką, tylko ważne, żeby nie namieszać. Jak głosi ten oto przechowany przez dziesięciolecia okruch grodzieńskiej poezji:

Popijali wódkę kwasem
i pierdzieli gromkim basem...

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 375
  • Karma: +1/-0
Przepisy z Grodzieńszczyzny - chłodnik z Bohatyrowicz
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 02, 2019, 01:26:44 pm »
Nadchodzą upalne dni, a więc gwoli przypomnienia jeszcze raz chłodnik, tym razem z okolicy Bohatyrowicze.

Przepis podała sama Orzeszkowa w "Nad Niemnem", a raczyły się nim dwie przyjaciółki Bohatyrowiczówny Antolka i Elżusia:

„Pomiędzy nimi leżał na stole zaledwie rozpoczęty bochen chleba i stał gliniany, czarny garnek, z którego one drewnianymi łyżkami czerpały gęsty, biały chłodnik, z mleka, octu i posiekanej boćwiny, złożony.”

Orzeszkowa pewnie w kuchni nie stała, więc i przepis niedokładny, tylko na oko. Ale mądrej grodzieńskiej głowie dość dwie słowie, kluczowym słowem jest tu boćwina, o której zapomnieliśmy w poprzednich wersjach przepisu!