Autor Wątek: Bałabaszki i pobredziuszki  (Przeczytany 463 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 342
  • Karma: +1/-0
Bałabaszki i pobredziuszki
« dnia: Luty 21, 2019, 12:48:26 pm »
Nasze strony kresowe, strony naszych rodziców, dziadków i babć, obfitowały w ciekawe historie, barwne anegdoty, które, przekazywane z ust do ust, cieszyły i śmieszyły kilka pokoleń. Czasy się zmieniają, nie ma kiedy opowiadać historyjek. Zawsze znajdą się jednak tacy, którzy to i owo pamiętają.

Moja mama, kresowianka czystej wody, mówiła z przekąsem: „Znowu czytasz jakieś  b a ł a b a s z k i!” Były to w jej pojęciu treści bez wartości, takie, którymi w ogóle nie warto się zajmować. Prawdę mówiąc, „bałabaszka” to jakiś wschodni wypiek, podobno na oleju z konopi, to znaczenie wyszukałam w rosyjskim internecie, jednak u nas w domu nie było znane. Pozostanę zatem przy tym grodzieńskim rodzinnym znaczeniu.

Mama wyrzucała też Ojcu, że zanadto lubi opowiadać swoje  p o b r e d z i u s z k i. To były z kolei historyjki z dużą zawartością pieprzu, często nieprzyzwoite. W gruncie jednak rzeczy cała nasza rodzina, łącznie z mamą, lubiła stare i nowe dowcipy, powiedzonka z dawnych czasów, słowem takie sobie „bałabaszki” i „pobredziuszki”. Urzędowym językiem w tych naszych stronach był przez wiele dziesiątków lat język rosyjski, toteż istotne części anegdot opowiadano w tym języku, tak zresztą brzmią najlepiej i oddają ducha czasów.

Wiele z tych historyjek prosto z życia zaginęło bezpowrotnie. Dobrze byłoby przynajmniej kilka z nich uratować, zanotować, choćby tu na forum. Zachęcam do przypominania sobie tych okruchów przeszłości i podzielenia się nimi na forum.

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 342
  • Karma: +1/-0
Bałabaszki i pobredziuszki - Siadaj pan i rób
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 21, 2019, 12:49:53 pm »
Działo się to w jakimś większym mieście, może w Grodnie, może w Wilnie, przed pierwszą wojną światową. Przyjechał z Rosji jakiś człowieczek, może półinteligent groszem nie śmierdzący, po raz pierwszy tak daleko „na zachodzie”. Chodzi ulicami i czuje, jak wzbiera w nim „duża potrzeba”. Zaczepia więc delikatnie jakiegoś miejscowego i pyta, gdzie tu jest toaleta. Miejscowy wzrusza ramionami i rzuca: „Siadaj pan i rób!” Rosjanin, nie znający lokalnego narzecza, skojarzył „rób” z rublem, czyli grzywną na załatwianie się na ulicy. Westchnął więc ciężko: „Rub!... Tak uż łuczsze w sztany!"

Powiedzenie „siadaj pan i rób” stosujemy w rodzinie, kiedy ktoś zastanawia się nad tym, czy i jak coś robić. Jest to trochę prostacka zachęta do czynu. Dość często przychodzi mi do głowy, kiedy czytam niektóre rozważania na tym forum…

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 342
  • Karma: +1/-0
Bałabaszki i pobredziuszki - Ciepla wdówka z pierścionkami
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 21, 2019, 12:51:14 pm »
Pewna ciepła wdówka z kresowego miasteczka przyuważyła sobie kandydata na następnego męża. Był to majętny urzędnik, a może wojskowy rosyjski w średnim wieku. Raczej stary kawaler niż wdowiec, ceniący swoją samotność. Wdówka zaprosiła tego pana na obiad. Nastawiła różnych potraw, włożyła na siebie co miała najlepszego, a na każdy palec - po kilka złotych pierścionków.
 
Przy stole zachęcała kandydata na męża do jedzenia i picia, rozcapierzając upierścienione ręce i trzęsąc nimi nad jedzeniem: „Kuszajcie, kuszajcie!...” Niech widzi, że jest bogata i ma jeszcze ładne ręce.

Pan zjadł zapewne co należało, ale wdzięki wdówki nie wzbudziły w nim apetytu. Kiedy ta nie przestawała zachęcać i migać pierścionkami, przeciągnął dłonią po gardle i rzekł basem: „Syt po gorło!”. Na ręce miał tylko jeden pierścień, ale z ogromnym kamieniem. To było mało eleganckie, ale zapewne skuteczne.

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 342
  • Karma: +1/-0
Bałabaszki i pobredziuszki - Nie dawać, nie dawać, nie dawać
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 26, 2019, 02:17:14 pm »
Działo się to w którejś parafii na pograniczu Polski i Litwy w październiku 1939 roku, kiedy ludność oczekiwała przemarszu wojsk litewskich, kierujących się na Wilno. Miasto miało być wcielone do Litwy za zezwoleniem sowietów.

Po kazaniu ksiądz zwrócił się do parafianek: „Niedługo przyjdą żołnierze litewscy, więc powiadam wam: nie patrzeć, nie patrzeć, nie patrzeć! Ale jeżeli już będziecie patrzeć, to – nie dawać, nie dawać, nie dawać! Ale jeżeli już dacie, to musicie złożyć grosz na ofiarę, a za drugi grosz zakupić mydła, żeby zmyć duch pogański!”

Historyjkę, ponoć prawdziwą, opowiadała koleżanka mojej Mamy, pani Inka Babczinskaite. Była to bardzo rezolutna osoba, Litwinka mówiąca po polsku z prawie warszawskim akcentem. Kiedyś Mama spytała ją, czy jest coś, na czym się ona nie zna. Inka zastanowiła się głęboko i odpowiedziała z przekonaniem: „Nie!”
« Ostatnia zmiana: Luty 26, 2019, 04:14:56 pm wysłana przez A. Rybalko »

Offline A. Rybalko

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 342
  • Karma: +1/-0
Bałabaszki i pobredziuszki - O nieśmiałym panu Kaziu
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 21, 2019, 02:36:59 pm »
Moja ostatnia wyprawa do Wilna zaowocowała w dwie nowe anegdotki z czasów przedwojennych, w sam raz do opowiadania podczas wiosennych spacerów.

1.
Pan Kazio wybrał się z panną Jadzią do Bernardynki na spacer (chodzi tu o Ogród Bernardyński). Idą, idą, już obeszli cały park, a pan Kazio nic. W końcu panna Jadzia zebrała się na odwagę i wzięła pana Kazia za rękę. Pan Kazio drgnął i wyjąkał: „Jaka biała ta rączka u panny Jadzi…”  Panna Jadzia skwapliwie: „I cała ciała też biała, panie Kaziu!...”


2. Pan Kazio zebrał się na odwagę po raz drugi i umówił się na randkę tym razem z panną Wandzią. Idą sobie nad Wilenką, idą i milczą. Raptem pan Kazio ni z tego ni z owego wykrzykuje: ”Panno Wandziu, ja z chcę z panią do łóżka!!!” Na to Wandzia skromnie spuszczając oczęta: „Ot, namawiał, namawiał – i namówił…”

Offline wd

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Karma: +1/-0
Odp: Bałabaszki i pobredziuszki
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 22, 2019, 02:24:28 pm »
Znakomite! To, o Kaziu i Wandzi:)