Bałabaszki i pobredziuszki

Zaczęty przez A. Rybalko, Luty 21, 2019, 12:48:26 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

A. Rybalko

Nie wiem, czy tu w ogóle chodziło o Duchowlany... Ale nielubiany mógłby być Antoni Glazer, właściwie mąż dziedziczki Zofii z Zawadzkich, zmarł na apopleksję 4 kwietnia 1861, miał 53 lata. Może miał wybuchowy charakter?... W każdym razie praktycznie nie bywał proszony na chrzestnego.
Innym kandydatem byłby jego syn, Bolesław Glazer, zmarły w 1890 (39 lat) - nic o nim nie wiem. Pytanie tylko, czy pamięć o tym wydarzeniu mogła przetrwać 70-80 lat, aż mój ojciec był w stanie anekdotę zrozumieć i zapamiętać.

Prawda, był jeszcze jeden dziedzic, Bohdan Zalutyński, syn Zofii Glazerówny i Seweryna Zalutyńskiego. Ten uwielbiał robić paskudne kawały, może tym zalazł ludziom za skórę. Mieszkał w Złobowszczyźnie, bo dwór w Duchowlanach spalili bolszewicy. To jeszcze jedna barwna postać Grodzieńszczyzny.   
 

A. Rybalko

W szóstej klasie posadzono mnie w ostatniej ławce razem z Lodzią, która nosiła przepiękne kresowe nazwisko Wojnicz. Obie byłyśmy wyrośnięte, ,,długie", więc na oko pasowałyśmy do siebie. Lodzia trafiła do naszej klasy, bo została w szóstej na drugi rok. O ile pamiętam, powtarzała też którąś z klas początkowych. Nasza symbioza jakoś funkcjonowała, Lodzia, która zgodnie z nazwiskiem była osobą wojowniczą i nie dawała sobie w kaszę dmuchać, uznała, że jestem niegroźna, a może i pożyteczna, miałam lekcje zawsze odrobione i pozwalałam odpisać. W zamian za to dowiadywałam się rozmaitych rzeczy z nieznanych mi terenów, tzn. z podwileńskiej wsi. Na przykład takiej pyskówki, którą stosowały starsze kobiety. Kiedy jedna drugiej rzucała ,,Świnia!", to słyszała w odpowiedzi ,,Twoja imia!". Pierwsza nie dawała za wygraną: ,,Krowa!..." Druga jej odpowiadała: ,,Twoja synowa!" Zakończenie brzmiało: ,,A parsiuczki – twoje wnuczki!"
Czysta poezja wileńska...


A. Rybalko

Mój ojciec, urodzony we wsi Duchowlany parafii Repla (mniej więcej pośrodku między Grodnem a Wołkowyskiem) zabawiał mnie kiedyś następującą wyliczanką:

Eci peci pomaguli
Wylecieli z procy kuli.
Ene mene dubares,
Kwinta - żaba - zając - pies.

Czytam właśnie powiastkę ,,Palangos Juzė" czyli ,,Józio z Połągi" pióra biskupa żmudzkiego Motiejusa Valančiusa vel Macieja Wołonczewskiego (1801-1875) i natykam się na wyliczankę, którą bawiły się dzieci chłopskie w Litwie właściwej (nie na Żmudzi) około roku 1862:

Erci perci pomaguli
Wilecieli po czi kuli,
A ti panie kapitanie
Czemu nie grasz no warganie.
En duo tres.
A ti żaba, a ti pies.
En duo raba.
A ti pies, a ti żaba.
Kwarta kwinta kwies.
A ti żaba, a ti pies.
Kwarta, kwinta, raba.
A ti pies, a ti żaba.

W jaki sposób wyliczanka znalazła się w dwóch tak odległych od siebie miejscach? Niewątpliwie jest to ta sama wyliczanka, po pewnej metamorfozie. Ciekawe, że w pierwszej wersji jest wymieniony zając, w drugiej – żaba, mimo to autor opisując zabawę stwierdza, że dzieci bawiły się w psy i zające.

Ala2

#18
Wyliczanka:
Ene due rike fake
torba borba ósme smake
eus deus kosmateus
i morele baks.
" Jak wskazują badacze, niekiedy w bezsensownych na pozór słowach polskich wyliczanek kryją się przekręcone słowa odnoszące się do procesu liczenia, wywodzące się z niezrozumiałych dla dzieci języków: cygańskiego,jidysz, niemieckiego, węgierskiego, tatarskiego i in ."
ps. była to wyliczanka do zabawy "w ganianego" , na kogo wypadło słowo "baks"  ten nas gonił.